Passage To Indica

Passage To Indica
Passage To Indica
Wykonawca:
Zion Train
Wydawca:
Universal Egg
Rok wydania:

2005

Typ nośnika:
Termin realizacji:

Sprawdź dostępność

Numer katalogowy:

WWCD 001R

Produkt niedostępny

Opis płyty:

Do Polski przyjechali z trasą koncertową prawie pięć lat temu. Wrocławski koncert Zion Train, podobnie zapewne jak wszystkie pozostałe, przesiąknięty był zapachem oraz smakiem haszyszu i marihuany. Jednak można się było tego spodziewać po zespole, który na pierwszych stronach okładki zamieszcza manifest Marijuana is good. Być może muzyke Zion Train należy odbierać przez pryzmat jointów... Ja wolę jednak patrzeć na ich osiągnięcia z perspektywy słuchacza zafascynowanego muzyką Boba Marleya, Muddy Watersa, The Clash czy wreszcie Ali Khana. Na okładce płyty Passage to Indica można odnaleźć ich nazwiska pośród tak egzotycznych nazw, jak Eatstatic, DIY czy Jah Wobble. Ale w muzyce Zion Train jest też miejsce dla The Beach Boys, Jimi'ego Hendrixa czy Van Morrisona. Czy da się to wszystko połączyć? Oczywiście, że nie! Nie odnajdziemy na tej płycie utworów, w których zabrzmią riffy Hendrixa czy nuty szlagierów Beach Boysów. Jednak zapoznanie się z "mistrzami" Trainów pozwoli nam zrozumieć, w jakim klimacie jest tworzona ich muzyka. A ten klimat jest właśnie najważniejszy! Nie ma przecież niczego odkrywczego w kolejnej digitalizacji marley'owskich klimatów, do czego z dumą przyznają się muzycy Zion Train. Zion Train, jak można wyczytać w intro do płyty, pracuje na Rolandzie, płytach z samplami... Czy jednak rzeczywiście Passage to Indica to jedynie cyfrowa muzyka? Długo myślałem, że tak. Brzmi niezwykle syntetycznie, sterylnie. Zespół wykorzystuje perfekcyjnie i jednocześnie dość twórczo wszelkie możliwości, jakie daje nowoczesne studio nagraniowe. To wszystko sprawia, że ich muzyka wydaje się istnieć "obok nas". Jest zbyt nierzeczywista, nienaturalna, elektronicznie eklektyczna, czasami bywa monotonna; o co zresztą świadomie dbają muzycy, nie robiąc między utworami przerw. Rytmiczny Rolland i syntetyczna perkusja, które jednoznacznie czynią z Zion Train spadkobierców Boba Marleya, przerywane są w tle trąbką, samplami i mistrzowsko skomponowanymi efektami kamery pogłosowej. Czasami pojawia się w nagraniu wokalistka (Burning Indica, Power Two Dub To Power) lub wokalista (Daybreak) -- są to zresztą najlepsze utwory na płycie, może właśnie przez ich człowieczy wymiar. I to wszystko. Jednak jedynie do momentu, gdy Zion Train usłyszy się na koncercie. To jeden z niewielu zespołów, które wychodząc ze studia (zabierają z niego swoje rastamańskie zielono-żółto-czarne wzmacniacze i efekty), nie traci nic z mocy swojej muzyki. Wydawać by się mogło, że Zion Train istnieje jedynie dzięki studiu nagraniowemu. Nic bardziej błędnego. Utwory z Passage to Indica w wydaniu koncertowym brzmią o wiele ciekawiej niż na płycie. Są też dużo bardziej "ludzkie". Okazuje się bowiem, że sekcja dęta nie jest generowana komputerowo (a można odnieść takie wrażenie), ale składa się z trzech trębaczy (było to dla mnie największym zaskoczeniem tego koncertu). Zaskoczeń jest jednak więcej. Wokaliści zespołu, zmarginalizowani nieco na płycie, wysuwają się na pierwszy plan, tworząc niezapomniane kompozycje, dużo bardziej etniczne niż wynikałoby to ze słuchania płyt Zion Train, a niedigitalizowane trąbki i puzon wydają dźwięki dużo gęstsze, bogatsze, jędrne... Brak koncertowej naturalności jest bodaj największą bolączką Passage to Indica, co uwidoczniło się w kolejnych, niestety słabszych płytach Zion Train. Trochę szkoda, że Passage to Indica w pełni fascynuje dopiero po usłyszeniu jej na żywo, wszak nie wszyscy mają możliwość uczestniczenia w koncercie. Nie oznacza to jednak, że nie należy sięgać po płytę Trainów. Jest to bowiem zespół, który gra w ekstraklasie swojej ligi. Wielu może uznać, że w muzyce folkowej (w najszerszym ujęciu) nie ma miejsca na syntetyczne dźwieki -- Zion Train udowadnia jednak, że jest to pogląd błędny. Passage To Indica jest zagrana w bardzo miękki sposób, elektroniczne brzmienia są spłaszczone i rozmyte, czasami sprawiają wrażenie wręcz stłumionych. Tak jest w otwierającym płytę Shining Light Steppers -- rozmiękczone, naturalnie bardzo ostre dźwięki nie drażnią nachalną syntetyką i świetnie wprowadzają w klimat płyty, a co szczególnie cenne -- brzmią wyraźnie i bardzo konkretnie. -Folk Zine

Skład zespołu: Neil Perch - live dub mix / produkcja Colin Cod - melodyka / produkcja David Tench - produkcja Molara - śpiew Dave Hake - trąbka Forkbeard - puzon

Passage To Indica (CD)
1.Shining Light Steppers
2.Plunging Into Darkness
3.Earthrush
4.Watching Deep Water
5.Customs Check
6.Daybreak
7.Arrival
8.Burning Indica
9.Power One
10.Dub Tower
11.Power Two
12.Dub To Power
13.Revival
14.Sending Out A Positive Message

Zion Train

Zion Train

Zion Train to zespół dubowe-reggoae'owy  założony w 1990 w Londynie. Ich pierwsze albumy wydane na siedmiocalowych singlac...

Rozumiem Używamy plików cookies m.in. w celu świadczenia usług, reklamy i statystyk.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku, zmień ustawienia swojej przeglądarki.